Showing posts with label sukienka. Show all posts
Showing posts with label sukienka. Show all posts

Friday, 27 May 2016

Butterfly dress

Lato za pasem, upały zaczynają atakować, wszystko kwitnie, pachnie, rośnie...Dzieci rosną też więc czas na nową letnią garderobę. Impulsem była migawka z House of Cotton z nowościami, w których wypatrzyłam między innymi dzisiejsze motylki. Piękne te wzory tam mają, tydzień chyba zastanawiałam się co wybrać aż wreszcie skrupulatnie zaplanowałam CO będę szyła i jeszcze skrupulatniej wyliczyłam ile czego potrzebuję. To moje pierwsze zakupy u nich i z radością odkryłam, że sprzedają ...co 10 centymetrów.Wow, rewelacja. Przy szyciu małych ubrań to jest nieoceniona możliwość. Na bank będę jeszcze robić tam zakupy.

Dekatyzacja przebiegła bez zakłóceń mimo, że odcięte kawałki miały około 2 centymetrowy zapas na kurczenie (!) . Duży plus. Kolor też się nie zmienił ani nie puścił farby. Szczególnie bałam się o czarną bawełnę w białe grochy - widziałam już zdjęcia zrozpaczonych szyjących gdy po dekatyzacji czarna bawełna wyglądała jak poprzeszywana szarymi piorunami. Tanie lub niesprawdzone źródło i można się wściec. Poniekąd te właśnie zdjęcia zdecydowały o zakupach w House of Cotton - nie są na rynku od wczoraj więc raczej są bezpieczni :)

Na pierwszy ogień poszły motylki i fuksjowa bawełna w groszki. Wstępnie miała być sukienka na szerokich ramiączkach ale szybka inwentaryzacja w szafie i chwilowe obniżenie temperatury na dworze zmodyfikowały plany.
 
Zdecydowałam się na krótki rękawek - czyli model poniższy 

 model 152 Burda 9 / 2012
w rozmiarze 104

... i niestety znów musiałam modyfikować plan bo nie zwróciłam uwagi na szerokość tkaniny ( jakoś byłam przekonana, że wszystko co brałam jest szerokie na 160 cm) i spódnica nie chciała się zmieścić przy 140 cm szerokości. Nic to - poćwiczyłam ręczne modelowanie :) oraz matematykę - przeliczając to co mam na szerokość gorsu i ilość kontrafałd w równych odstępach. Wyszło ok :)


Jestem zadowolona - wykorzystałam całą szerokość tkaniny przy dzikich odstępach kontrafałd co 4,3 (!) cm i ta ostatnia, ta najważniejsza gdzie zamek łączy obie połówki - wyszła idealnie taka sama jak cała reszta! 



Obsadzenie z innego materiału?
Owszem, bo pierwotnie gorset był skrojony z materiału w groszki ( stare zapasy, które leżały i czekały na wenę) i spotkało mnie to co nieszczęsne właścicielki taniej, czarnej bawełny. W czasie szycia odkryłam poplamienie na samym środku przodu - próba wyczyszczenia i wyprasowania obnażyła tragiczną jakość materiału. Ku mojemu osłupieniu - odbarwił się! Ordynarnie w miejscu czyszczenia przestał być zielony. Najpierw - rozpacz! Czas nagli, dziecko czeka, impreza w przedszkolu tuż tuż.Potem ochłonięcie - mam jeszcze coś co się nada na skrojenie góry. I w sumie radość, że stało się to w trakcie zszywania a nie już na gotowej sukience. Bo córcia, jak rasowy przedszkolak, potrafi wysmarować się lodami, czekoladą albo sokiem...gdybym wtedy próbowała to sprać i zobaczyła odbarwienie...Nie chcę myśleć. Zostawiłam jednak z tych groszków obsadzenia i ...



... rękawki.
W przepisie Burdy rękawki podszyte są podszewką ( świetny sposób na czyste wykończenie takiego małego detalu) - ja zaryzykowałam i podszyłam swoje groszkami. Dobra decyzja - bo moim zdaniem ten element  dopiero teraz nabrał charakteru i zgrał się z całą sukienką.

Za to z braku czasu zaufałam Burdzie i podkroje pach wykończyłam jak pisali - pliską ze skosu. Wygląda brzydko - znam lepsze rozwiązanie i przy okazji wymienię ten element. Wolę gładkie, niewidoczne odszycia.Pliska jest za gruba. Jestem w trakcie krojenia tuniki dla córki z takim samym sposobem odszycia i już go pominęłam.

Generalnie, mimo modyfikacji, przygód model jest wdzięczny do szycia. I wcale nie potrzeba dzianiny jak w oryginale. Jest na tyle obszerna, że materiał spokojnie może być nierozciągliwy. Nic nie ciągnie i nie uwiera.

Sukienka w całości :  






i na zadowolonej właścicielce :)




Monday, 27 October 2014

Simple emerald dress


Dostałam od mamy kawałek pięknie szmaragdowego żakardu. 
Uszyła się kolejna sukienka :) 
Szybko, bo model prosty jak drut.Wręcz straszy swoją surowością - jedyne zaszewki jakie posiada to te na biuście. Reszta jest idealnie workowata. Trochę bałam się efektu końcowego bo burdowy oryginał szyty był z jedwabiu i na zdjęciu miękko wyglądał a ja do dyspozycji miałam zdecydowanie mniej plastyczny materiał. 
Sukienka sama w sobie ( a szczególnie rozłożona na płasko) wygląda źle. No wór bezkształtny i tyle. Za to długość mini plus obcasy zmienia ją niemal o 180 stopi. Dopiero wtedy widać jej charakter. Przymiarki w ciasnej łazience i na bosaka mogą przyprawić o rozpacz. Ale to tylko pozory. Zaskakujące - ale to udany model sukienki. Trzeba jej tylko dać szansę pokazać prawdziwe oblicze.

My mom gave my a coupon of fine emerald fabric.
So another dress has been sewn :)
Fast, since this pattern is easy peasy. It's pretty scary to see a model so sever in it's form. The only area that has been predicted to be tailored is the bust area. The rest stays sack-like. I was little affraid of what it may look like since Burda used silk so the dress was pliable. My fabric was quite different.
The dress itself looks bad - especially when lied down. Ugly bag.
But when you add some high heels and mini lenght the dress changes 180 degrees. This lets the dress show its true character.
It is not good idea to rate this model while fitting in small bathroom and barefoot. This is drama but luckily - only pretence.
Surprisingly - it's really good model. Just needs a chance :)

Burda 7/2014 model 116

Tym razem nie wszywałam zamka krytego. To nowość dla mnie. Dałam zwykły, rozporkowy.


Z góry moje zamierzenie było takie by dać zamek w kontrastującym kolorze. Czarny - bo takie kryjące rajstopy lubię jesienią zakładać i ocean szmaragdu tej sukienki musiał być czymś przełamany.
Naszyłam go na wierzch...po raz pierwszy i ostatni.Przynajmniej na tej wysokości. Mam długie włosy i zamek plącze mi je niemiłosiernie. Muszę je upinać do tej sukienki bo nawet kitkę mi wkręca.

 Ponieważ materiału była ograniczona ilość - musiałam pogwałcić prawidła krawiectwa i część rękawa skroić w poprzek. Nie polecam stosować tego rozwiązania jako standard bo nigdy nie wiadomo jak tkanina się zachowa. To jest na prawdę ostatnia deska ratunku jak już nie idzie inaczej upchnąć szablonu na materiale. I dozwolona jedynie w przypadku małych partii tkaniny. Tym razem nic niechcianego się nie dzieje.



I sukienka na spacerze - udało nam się złapać ostatni taki ciepły i słoneczny weekend ;)










Sunday, 19 October 2014

Corduroy dress

Ta jesień sukienkami stoi ;)
Ostatnio dużo sukienek dla dużych dziewczyn było, dzisiaj zaś będzie sukienka dla małej dziewczynki.
Pewna miła osoba doceniła moje poczynania rękodzielnicze i obdarowała mnie między innymi kawałkiem pięknego sztruksu ( który kiedyś był chyba szmizjerką, albo jakąś przedłużaną koszulą) i zgodnie stwierdziłyśmy, że będzie idealny na sukienkę dla mojej córki.
Niestety, mimo iż wydawało mi się że to całkiem sporo materiału - po przyłożeniu wykroju okazało się, że muszę modyfikować dół - bo się nie zmieści. Wielki kłopot to nie był, ot inne zakładki i zamiast klinów - jeden (uprzednio pozszywany) prostokąt. To co zostało, pocięłam na wąskie paski i zrobiłam falbankę, której w oryginale nie ma, ale oprócz zdobienia - przedłuża nieco sukienkę. Jestem bardzo zadowolona i z wykroju i z tego co mi wyszło. Podoba mi się zwłaszcza góra zapinana na kryty zamek. Sukienki jakie miałyśmy do tej pory były na guziki, które doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Nie znoszę ich do tego stopnia, że mimo iż przepis na tę sukienkę mówił, by na ramiączkach zrobić dziurki na guziki - z całą stanowczością odpuściłam sobie.Gdyby służyły do jakiejś regulacji to bym się może zastanowiła. A tak, dałam sobie spokój. Z rozmysłem wykończyłam  natomiast wnętrze sukienki cukierkowo - różową podszewką. Ciemniejsza dała by zbyt smętny efekt. Podszewka fajna rzecz - czy to w dużej sukience, czy w małej. Słucha się grawitacji i nie podjeżdża na rajstopach i bluzeczkach.

 Apparently it's dresses falltime :)
There's been lots of big girls dresses so it's toime to present something for those small ones.
I have been given a nice coupon of corduroy fabric from a very nice person who decided to appreciate my handwork efforts. This courduroy used to be a kind of  long sleeved shimmy or something and we both agreed it will be more than fine for a little dress for my daughter.
Unfortunatelly, despite the coupon seemed to be pretty large - it appeared to be too small for all elements of burda dress pattern. 
It's not a problem I've tought. Just changed the dress' skirt element from the genuine into my vision of simple rectangle. I've also sewed the pleats in different way so it could fit  my fabric supply. Adding a valance  had not only to embellish the dress but also extend it a bit.
I'm pretty satisfied with the pattern as well as the dress itself. Foremost, the hidden zipper is of my interest.It lets you avoid the use of buttons as the main on /off  mode. This makes great base for other comfortable dresses.
I love this candy pink lining. If it was darker - the dress would get gloomy for sure.This one definitely brightens it up. The lining is a wonderful thing to go with dresses.It lets it stay where it shoud. Nothing goes up  while wearing tights and thicker shirts.Love it as well.
 
Ponieważ wykrój występuje w rozmiarze od 98 wzwyż - na pewno będę jeszcze z niego korzystać. Głównie ze względu na ten zamek z tyłu.

Burda 11/2008 model 139
size 2-3 years


I moja wersja sukienki



 
 

Sukienka wewnątrz 
( hmmm, wygląda jak wnętrze serca z zastawką )


 sukienka w całości




stębnowałam każdą linię z osobna - mam za cienką igłę podwójną i bałam się połamania


...a sweter raglanowy się robi... i odkryłam, że bardzo chcę się nauczyć Fair Isle.;)

Monday, 6 October 2014

Light ashy dress

I ostatnia w tej serii sukienka.
Szarą dresówkę kupowałam razem z koralową na tę sukienkę. Ale materiał, mimo, że kupowałam go z konkretnym przeznaczeniem, musiał odleżeć swoje aż odważyłam się. A czego się bałam? Wykroju z Papavero. Pierwszy raz miałam kroić materiał z czegoś innego niż Burda, Anna i tym podobne. Z Burdy szyję w ciemno, rozmiar pasuje, wykroje wtopą nie są a tu wielka niewiadoma.Pokusa była jednak silna bo na blogu Susanny zobaczyłam fajną sukienkę, poczytałam jak jej się szyło, przejrzałam jej tutorial, oceniłam ryzyko i ...pojechałam ;)

Powiem szczerze - na Papavero nie zwróciłabym uwagi na ten wykrój. Nie zobaczyłam tego potencjału. Dobrze, że trafiłam do Susanny, która rozebrała wykrój na drobne części i pokazała cały jej urok. I Susanna i ja podszywałyśmy plisę dekoltu ręcznie - mój materiał też nie chciał zwinąć się w rulonik, tak jak mówi przepis. I chyba lepiej to wygląda. Aczkolwiek, dla lubiących ładne wykończenia - zalecam nabyć pasujący ściągacz dzianinowy. Dodatkowe kilka złotych ale jestem przekonana, że sukienka będzie jeszcze lepiej wyglądać. Na mojej dresówce bardzo się napracowalam, żeby jako tako ten niby kryjący ścieg ręczny był niewidoczny. Szkoda czasu. No i rękawy. Ja nie mam nawet 165 cm a w czasie noszenia sukienki i prac domowych rękawy za bardzo podciągają mi się do góry, tzn. powyżej łokcia. Trochę irytujące - więc żeby to było komfortowe 3/4 - dodałabym te 4 cm na długości.
Poza tym wykrój jest świetny. Zabawna jest ta układanka poszczególnych kartek i sklejanie wykroju ;)
 Ale przyszykowany profesjonalnie. Faktycznie nie trzeba dodawać na szwy jeśli szyje się tylko na owerloku. Ja szyłam z wykroju w rozmiarze AT-5 i to takie 36 na ścisk.Większy obiad i szwy trzeszczą :)))
Ale są i punkty styczne i nitka prosta tkaniny - szyjąc -trzeba się postarać, żeby sukienka nie wyszła :))  Ja jestem pod wielkim wrażeniem cięć na przodzie. Pięknie modelują sylwetkę. Jednym słowem - polecam.









 I niespodzianka, o której wspominałam jakiś czas temu - sukienka na żywym człowieku :)

Dokładnie rok temu zapadła decyzja, że zakładam bloga i 8 października opublikowałam pierwszy post. W newsletterze Uli Phelep przeczytałam, że po pierwszym roku jedynie 1/3 założonych blogów jest dalej prowadzona i z tej ilości dopiero wyłania się garstka tych godnych uwagi. Skoro więc dorobiłam się grona stałych czytelników - postanowiłam sprawić Wam niespodziankę - i pokazać, kto jest po tej drugiej stronie monitora ;))







Thursday, 2 October 2014

A multifruit ice cream mix

Dzisiaj obiecane "wybełtane lody owocowe" :)
Here's the multifruit ice cream mix dress I've mentioned before :)

Tak bowiem ochrzczona została moja dzianinowa sukienka, a dokładnie wzór na tkaninie. Tej tkaninie, która od razu wpadła mi w oko, a która to wywołała grymas przerażenia na obliczu męża, gdy w skończonej sukience przyszłam do pokoju w celu prezentacji nowego uszytku. Miał ocenić techniczne wykonanie a dostał klasycznego porażenia oczu. No cóż. Nie każda sukienka będzie śmietankową mini...
This is the term my dress got from my husband as he has seen it. I've fallen in love with the print but my husband got the eye shock as I have stepped into the room to present my new finished project. He just couldn't judge the technical side as the impression of colours was so strong.Well, it's just not every dress is creamy mini dress...

Wykrój ten sam co w śmietankowej czyli połączenie modeli 125 i 126 z Burdy 4/2002. Spłycałam dekolt z przodu bo już na papierze widziałam, że ładna łódka z tego nie będzie. Za to tył zgodny z wykrojem.
Dzianina jest cudowna - to ten typ drukowanej dzianiny, który nie drapie, nie wywołuje swędzenia, pocenia, nie chłodzi.Rewelacyjnie się nosi, nie mechaci się.Sukienka założona na rajstopy - nie wędruje w górę.Ekstra. Miło otula ciało, choć jest cieńsza niż śmietankowa.
Same pattern  as for the creamy mini dress - mix of models 125 and 126 from Burda 4/2002. Just made the front neckline not that deep. But the back stayed as it was designed.
This knitwear is gorgeous - this king of printed fabric that doesn't scratch you, it's not itchy, doesn't make you sweat more and it's not cold one. It's nice while wearing, doesn't pill. When you have got your tights on - the dress still stays on it's place. Awesome.

Wymierzyłam "ta książkowo", że potrzebna mi będzie długość rękawa i długość sukienki - czyli 140 cm. I tyle wynosił ostatni kawałek na belce - więc cena była odpowiednio atrakcyjna :)
Po wykrojeniu okazało się, że przy oszczędnym układaniu formy w rozmiarze 36, spokojnie zmieściłam się w 110 cm więc z reszty będzie jeszcze spódniczka dla córki.
After the measurement as the bible says I've bought 140 cm.But it is pretty enough to have ony 110 m for the 36 size. I'll use the rest for a little skirt for my daughter :)

A oto i rzeczone lody :
( ja widzę akwarelową impresję...)



















W tej serii sukienkowej została jeszcze jedna - nadal dzianina ale wykrój internetowy. Zapraszam.