Showing posts with label dla dziewczynki. Show all posts
Showing posts with label dla dziewczynki. Show all posts

Monday, 6 June 2016

Birdy set

I kolejna rzecz z letniej listy ubraniowej odhaczona :)

To kolejny wzór bawełny z House of Cotton, która od razu przykuła mój wzrok i z racji posiadania sporego kuponu fioletowej bawełny, wylądowała w koszyku zakupowym niemal od razu materializując się w postaci ptaszkowego kompletu.

Zdecydowałam się na tunikę:
model 146  Burda 5 2012

W pierwotnej wizji tunika miała mieć jednobarwny karczek - z tej samej fioletowej bawełny co spodenki. Ptaszki jednak obroniły się i żadnych wstawek nie ma.Tunika jest jednolita.
Nie wszywałam również wypustki, jak w oryginale. Uznałam, że przy tej koronce ( za którą przetrząsnęłam pół Szczecina) będzie już zbyt ryzykownie. Koronka nie jest taka jak sobie wymyśliłam.Niestety, stare, dobre batystowe koronki jakimi obszywano poszewki na jaśki są nie do zdobycia. Ta, którą wszyłam, jest mocno na krawędzi ...nie jest tak delikatna jak chciałam. Może, zanim córka wyrośnie, uda mi się zdobyć taką batystową koronkę i podmienię. Tak się pocieszam :)









Uzupełnieniem zestawu są spodenki 144 z tego samego numeru Burdy 


...ja standardowo nie robiłam kieszeni...nie lubię tych wpuszczanych w szew...




Friday, 28 November 2014

Cabled toddler tunic

No to przed Bożym Narodzeniem jest i drugi raglan :)
Chodziłam wokół tego projektu jak pies wokół jeża...bo wymagał nowych umiejętności. Próbka rozliczeniowa wyglądała najlepiej na drutach nr 4.5 a takie miałam tylko skręcane. Jaki więc problem? A no taki, że tunika, dla niespełna trzylatki, robiona od góry zaczyna się dość małym dekoltem a ja nie miałam drutów skarpetkowych w tym rozmiarze, widoków na te druty też nie. Pozostawała jedynie technika Magic Loop.
Bawiłam się chwilę w zrobienie kilku okrążeń na początku listopada (!).Ba, nawet sobie spóbowałam rzędy skrócone w dość nieskrępowany sposób ale odwagi by zacząć tunikę wciąż mi brakowało.Chłody się zbliżały, włóczka leżała, wzór też wybrałam  - nic tylko próbować... Niestety, jestem wzrokowcem i w drutach pończoszniczych lubię to, że "widzę" projekt.Od razu jest otwór, przód, tył, boki, widzę jak "rośnie" a z tym ML to kurcze prawie jak na drutach klasycznych a jednak dookoła. Strach brał się stąd, że tunika jest mojego własnego pomysłu, z moimi własnymi wyliczeniami i i zaraz po ściągaczu na szyi należało JEDNOCZEŚNIE :
-zrobić rzędy skrócone
-rozbudowywać raglany
-zacząć poczwórny warkocz
... i jak ja to "zobaczę"???

Otóż zaletą projektu dla małego dziecka jest niewielki rozmiar i jak już trzeba pruć - to przynajmniej nie są to kilometry włóczki. Prułam raz. Głupi błąd ale główkowałam do końca wieczoru i przy porannej kawie jeszcze :)
Z nowymi przemyśleniami zasiadłam kolejnego wieczoru i poooszłooo :)))

Otóż chyba bardzo się polubiłam z Magic Loopem.Przeszłam chrzest bojowy na tej tunice i ...zdaje mi się, że częściej będę zdradzać druty skarpetkowe.

Tunika skończona, mrozy mogą przychodzić :)

Włóczka to Nako Nakolen 51% poliakrylu i 49 % wełny
Druty Knit Pro skręcane rozmiar 4.5
Na tunikę w rozmiarze 2-3 lata zużyłam półtora 100g motka

Oto ona :











Sunday, 19 October 2014

Corduroy dress

Ta jesień sukienkami stoi ;)
Ostatnio dużo sukienek dla dużych dziewczyn było, dzisiaj zaś będzie sukienka dla małej dziewczynki.
Pewna miła osoba doceniła moje poczynania rękodzielnicze i obdarowała mnie między innymi kawałkiem pięknego sztruksu ( który kiedyś był chyba szmizjerką, albo jakąś przedłużaną koszulą) i zgodnie stwierdziłyśmy, że będzie idealny na sukienkę dla mojej córki.
Niestety, mimo iż wydawało mi się że to całkiem sporo materiału - po przyłożeniu wykroju okazało się, że muszę modyfikować dół - bo się nie zmieści. Wielki kłopot to nie był, ot inne zakładki i zamiast klinów - jeden (uprzednio pozszywany) prostokąt. To co zostało, pocięłam na wąskie paski i zrobiłam falbankę, której w oryginale nie ma, ale oprócz zdobienia - przedłuża nieco sukienkę. Jestem bardzo zadowolona i z wykroju i z tego co mi wyszło. Podoba mi się zwłaszcza góra zapinana na kryty zamek. Sukienki jakie miałyśmy do tej pory były na guziki, które doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Nie znoszę ich do tego stopnia, że mimo iż przepis na tę sukienkę mówił, by na ramiączkach zrobić dziurki na guziki - z całą stanowczością odpuściłam sobie.Gdyby służyły do jakiejś regulacji to bym się może zastanowiła. A tak, dałam sobie spokój. Z rozmysłem wykończyłam  natomiast wnętrze sukienki cukierkowo - różową podszewką. Ciemniejsza dała by zbyt smętny efekt. Podszewka fajna rzecz - czy to w dużej sukience, czy w małej. Słucha się grawitacji i nie podjeżdża na rajstopach i bluzeczkach.

 Apparently it's dresses falltime :)
There's been lots of big girls dresses so it's toime to present something for those small ones.
I have been given a nice coupon of corduroy fabric from a very nice person who decided to appreciate my handwork efforts. This courduroy used to be a kind of  long sleeved shimmy or something and we both agreed it will be more than fine for a little dress for my daughter.
Unfortunatelly, despite the coupon seemed to be pretty large - it appeared to be too small for all elements of burda dress pattern. 
It's not a problem I've tought. Just changed the dress' skirt element from the genuine into my vision of simple rectangle. I've also sewed the pleats in different way so it could fit  my fabric supply. Adding a valance  had not only to embellish the dress but also extend it a bit.
I'm pretty satisfied with the pattern as well as the dress itself. Foremost, the hidden zipper is of my interest.It lets you avoid the use of buttons as the main on /off  mode. This makes great base for other comfortable dresses.
I love this candy pink lining. If it was darker - the dress would get gloomy for sure.This one definitely brightens it up. The lining is a wonderful thing to go with dresses.It lets it stay where it shoud. Nothing goes up  while wearing tights and thicker shirts.Love it as well.
 
Ponieważ wykrój występuje w rozmiarze od 98 wzwyż - na pewno będę jeszcze z niego korzystać. Głównie ze względu na ten zamek z tyłu.

Burda 11/2008 model 139
size 2-3 years


I moja wersja sukienki



 
 

Sukienka wewnątrz 
( hmmm, wygląda jak wnętrze serca z zastawką )


 sukienka w całości




stębnowałam każdą linię z osobna - mam za cienką igłę podwójną i bałam się połamania


...a sweter raglanowy się robi... i odkryłam, że bardzo chcę się nauczyć Fair Isle.;)

Wednesday, 9 July 2014

Toddler Summer Set nr 2

Się uszył jeszcze jeden zestaw letni. Tak na osłodę po wyczerpującym szyciu letniej sukienki dla mnie. Sukienka już gotowa, siedzi sobie na manekinie i czeka na zrobienie zdjęć. A że dała mi w kość i szyła się mozolnie - potrzebowałam, chyba, udowodnić sobie, że potrafię uszyć coś szybko.
And so another Toddler Summer Set is ready. I guess it's kind of solace to me as I got really tired of sewing a summer dress for myself. The dress already awaits for the pictures placed safely onto the manequin. I do needed to prove I am still capable of quick sewing.

Oba wykorzystane modele szyje się bardzo wdzięcznie. Top opisany jest bardzo przejrzyście więc serdecznie polecam go początkującym. Idealny projekt do poćwiczenia marszczenia, zakładek, wszywania ramiączek, stosowania punktów stycznych i na koniec ładnego wykończenia całości wewnętrznym karczkiem.
Both models are very lightsome to sew. The top is being clearly described so it makes it a perfect project for the begginers. With this one you can unstressfuly try out your skills 
( gathering, folds, straps, match points and the interior of the top)

 Burda 3/2008 model 132 B


Burda 7/2008 model 134


I cały zestaw ( koszulka 132B w rozmiarze 92 i spodenki 134 w rozmiarze 86)

...te ramiączka na zdjęciu jakoś tak nierówno wyszły, w realu są idealnie spasowane...


 Ta bawełna w soczystych kolorach to Alexander Henry Collection. Za całe 1,11 pln kupiłam w SH bluzkę koszulową, z krótkim rękawem w rozmiarze około 42. Z kompletem siedmu guzików, z których dwa wykorzystałam do tego topu. Bluzka aż krzyczała z wieszaka - pośród zniszczonej szarej masy :" Zabierz mnie ze sobą i daj mi drugie życie, a zapewniam Cię, że nie pożałujesz"  ;)))

Długo prosić nie musiała.Od razu wiedziałam, co z niej zrobię. I tak oto, to co mam zaplanowane, zostało znów przesunięte w czasie.


 I chyba mój znak rozpoznawczy - ślady po szpilce ;)))
( a chciałam pokazać moją równiutką stębnówkę )


 Wewnątrz żadnych widocznych szwów


 I pantalonki - tym razem z małą falbanką na nogawce. Nie chciałam takiej mocno sterczącej. Chciałam uzyskać efekt  "ogonków" od cukierków i się udało. Falbankę przy gumce w talii ( wg przepisu) darowałam sobie.I tak jej nie widać więc wciągnęłam gumę 20 mm i jest stabilny pas.



Wednesday, 23 April 2014

It's a shame it's so simple

Kilka dni temu na blogu u Pauli znalazłam opis jak uszyć małe legginsy.
Oniemiałam, jakie to proste.Aż wstyd, że moje dziecko ma już dwa lata i żadnych legginsów zrobionych przez mamę.
Na dodatek babcia wstrzeliła się w temat podarowując przed weekendem kilka "skrawków" fuksjowej dzianiny. I tak oto w Poniedziałek Wielkanocny w ciągu godziny ( licząc od położenia starych legginsów na papierze w celu zrobienia szablonu) powstały przeróżowe legginsy w rozmiarze 92.


Teraz już się żaden kawałek rozciągliwego materiału przede mną nie ukryje. A że czekam aż dotrze do mnie dodatkowy pionowy trzpień na szpulkę to będę w końcu mogła użyć podwójną igłę i wtedy to dopiero będzie profesjonalne podwijanie.

Vanilla Beanie

W zeszłym roku znalazłam w SH przypadkiem szydełkową czapeczkę George albo Next, nie pamiętam.
O właśnie tę :


  Spodobała mi się jej prostota,całkiem inna od ażurowych czapek jakie robiłam dla mojej córki.To były zresztą pierwsze czapki jakie nauczyłam się robić na szydełku.
Czapka kupiona idealnie się sprawdziła więc na ten sezon postanowiłam zrobić taką samą - w większym rozmiarze.

Wybrałam włóczkę Yarn Art Jeans w kolorze 03 - taka delikatna wanilia.


Włóczka jest bardzo miękka, nie czuć tego dodatku akrylu, który nadaje matowości i ciepła w noszeniu.Bardzo fajnie współpracuje i z szydełkiem i drutami. Żadnego rozwarstwiania, plątania czy ściągania robótki. Bardzo przyjemny produkt. Mechacenia też nie zauważyłam a czapka już trochę noszenia przeżyła, choć dopiero teraz powstał o niej post.

Pierwsze czapki robiłam z czystej bawełny Altin Basak - ale tym razem nie chciałam połysku. Czapka miała być idealną kopią.
Szydełko w rozmiarze 3,5 i w drogę :)
Kombinowałam, prułam, zmieniałam ilość oczek - bo schematu nie miałam, a chciałam ładny kształt uzyskać.

 I chyba się udało


 Ozdób nie robiłam z prostej przyczyny - odpruję ze starej czapki.

Obie prezentują się tak :


Niby zwykłe slupki, ale jaki fajny efekt dają z tą włóczką