Showing posts with label Burda 4/2002. Show all posts
Showing posts with label Burda 4/2002. Show all posts

Thursday, 2 October 2014

A multifruit ice cream mix

Dzisiaj obiecane "wybełtane lody owocowe" :)
Here's the multifruit ice cream mix dress I've mentioned before :)

Tak bowiem ochrzczona została moja dzianinowa sukienka, a dokładnie wzór na tkaninie. Tej tkaninie, która od razu wpadła mi w oko, a która to wywołała grymas przerażenia na obliczu męża, gdy w skończonej sukience przyszłam do pokoju w celu prezentacji nowego uszytku. Miał ocenić techniczne wykonanie a dostał klasycznego porażenia oczu. No cóż. Nie każda sukienka będzie śmietankową mini...
This is the term my dress got from my husband as he has seen it. I've fallen in love with the print but my husband got the eye shock as I have stepped into the room to present my new finished project. He just couldn't judge the technical side as the impression of colours was so strong.Well, it's just not every dress is creamy mini dress...

Wykrój ten sam co w śmietankowej czyli połączenie modeli 125 i 126 z Burdy 4/2002. Spłycałam dekolt z przodu bo już na papierze widziałam, że ładna łódka z tego nie będzie. Za to tył zgodny z wykrojem.
Dzianina jest cudowna - to ten typ drukowanej dzianiny, który nie drapie, nie wywołuje swędzenia, pocenia, nie chłodzi.Rewelacyjnie się nosi, nie mechaci się.Sukienka założona na rajstopy - nie wędruje w górę.Ekstra. Miło otula ciało, choć jest cieńsza niż śmietankowa.
Same pattern  as for the creamy mini dress - mix of models 125 and 126 from Burda 4/2002. Just made the front neckline not that deep. But the back stayed as it was designed.
This knitwear is gorgeous - this king of printed fabric that doesn't scratch you, it's not itchy, doesn't make you sweat more and it's not cold one. It's nice while wearing, doesn't pill. When you have got your tights on - the dress still stays on it's place. Awesome.

Wymierzyłam "ta książkowo", że potrzebna mi będzie długość rękawa i długość sukienki - czyli 140 cm. I tyle wynosił ostatni kawałek na belce - więc cena była odpowiednio atrakcyjna :)
Po wykrojeniu okazało się, że przy oszczędnym układaniu formy w rozmiarze 36, spokojnie zmieściłam się w 110 cm więc z reszty będzie jeszcze spódniczka dla córki.
After the measurement as the bible says I've bought 140 cm.But it is pretty enough to have ony 110 m for the 36 size. I'll use the rest for a little skirt for my daughter :)

A oto i rzeczone lody :
( ja widzę akwarelową impresję...)



















W tej serii sukienkowej została jeszcze jedna - nadal dzianina ale wykrój internetowy. Zapraszam.

Tuesday, 30 September 2014

Creamy mini dress

Skoro zasiadłam do maszyny - to produkcja ubrań ruszyła na nowo.
Jestem w nastroju sukienkowym i tak będzie przez kilka najbliższych postow.
Well, so here I'm sewing again. 
I'm definitely in the dress mood and it's going so to be for the next few posts

Nie pamiętam kiedy nosiłam sukienki inne niż letnie. Znużona samymi spódnicami, jeansami, legginsami zapragnęłam odmiany w swoim wyglądzie.Zainspirowała mnie również ulica. Kobiety czy dziewczyny w sukience ze świecą szukać.Przynajmniej na tych obszarach w jakich ja się poruszam. Czasem przemknie dziewczyna +/- 18, w pracy panie 50+ więc stylistyka obu grup do mnie ma się nijak. Chińskie koszmary na bazarze czy w chińskim markecie pominę milczeniem.
Sukienki oversize do mnie nie przemawiają.Czuję się przebrana.No to co? Szyję :)
I do not remember  the moment I was wearing dresses other than summer ones. Being bored with skirts, jeans, leggins I wanted some change. The street view was an inspiration as well. It's pretty hard to find a girl or a woman wearing a dress ( at least at the place which is my area). Seeing some youths  or ladies 50+ is rare and it doesn't meet my needs. Some china  garment nightmares ...well, I'll just be quiet.
Oversized dresses are not of my interest - just feel like I was dressed up.

Ta, którą dzisiaj prezentuję - szyłam ostatnio wprawdzie jako drugą ale skoro słowo się rzekło - oto i ona.
O tym, że lubię wpadać do Bławatka i szperać w końcówkach tkanin pisałam już kiedyś. Prawdziwe skarby za grosze tam wiszą i trzeba mieć silną wolę, żeby tam za często nie zaglądać. Ale jak wypatrzyłam 80 cm kawałek śmietankowej, przepięknej, mięsistej dzianiny - nie oparłam się.Ja już tą sukienkę widziałam.
Szyło się wyśmienicie.Materiał świetny gatunkowo, rewelacyjnie układał się w trakcie podwijania i tak samo zachowuje się podczas noszenia.
Wykrój jaki zrobiłam to połączenie modeli 125 i 126 ( bluzki i sukienki ). Spłycałam  dekolty - przedni i tylny) już na etapie wykroju.Nie wpłynęło to na funkcjonalność modelu.
I was already mentiong that I love to pop into the Blawatek fabric store. Lots of real diamonds for practically nothing. You do really have to have strong will to not visit the place too often. 
But when I've noticed this 80 cm coupon of creamy knitwear - I've simply couldn't resist.
This knitwear was awesome to sew. Extra quality as well as nice falling onto designed place.
The pattern for my dress is a mix of blouse and maxi dress pattern. I've just shallowed the neckline - front as well as the back. It didn't  spoil the pattern.

Burda 4/2002 model 125 i 126


Szkoda, że na manekinie wiszą rękawy - to wiele ujmuje urodzie sukienki.


Tył jest zdecydowanie atrakcyjniejszy :)


To zdjęcie najbardziej oddaje strukturę materiału



  
Za to kontrast z chustą i lepsze światło dało szansę na złapanie real look'u




To były lody śmietankowe. Zapraszam na następny post - będzie o "wybełtanych lodach owocowych" ;)))))