Showing posts with label spódnica. Show all posts
Showing posts with label spódnica. Show all posts

Sunday, 11 October 2015

Autumn's preparations

Zimno.
Brrrr.
Jeśli patrzeć z perspektywy szafy i jej możliwości  - kiedyś bardzo nie lubiłam jesieni i zimy. I bardzo mało takich "swoich" rzeczy na tę porę roku w szafie miałam. Za to bardzo dużo przypadkowych, które dodatkowo wprawiały mnie w rozpacz.
Z biegiem lat nauczyłam się budować swoją bazę ale przede wszystkim przestałam szukać na oślep   "tego czegoś" co sprawi, że będę wyglądać rewelacyjnie. Zadziwiające, że im bardziej stawiałam na konserwatywne wybory, zgodne z tym co podobało mi się od zawsze, tym lepszy efekt osiągałam. Trudne to jednak było do osiągnięcia w czasie "późnej nastolatki" czy jeszcze jakieś 10-15 lat temu. Podobały mi się zawsze te same fasony ale jakoś nie potrafiłam tego zaadoptować na ówczesne swoje potrzeby. No i wtedy nie byłam aż tak szyciowo niezależna. Teraz po prostu korzystam :)

Obie dzisiejsze spódnice to propozycja nr 111 z Burdy 8/2012


Klasyczna spódnica ołówkowa z obniżonym stanem.Biodrówka, bardzo wygodna do dłuższego siedzenia ( np. w pracy) bo tył układa się nieznacznie niżej niż przód i nie ciśnie w pasie. Idealnie nadaje się ( tak jak Burda zaprezentowała) do bluzek z baskinką, bo obniżona talia robi miejsce dla dopasowanego pasa bluzki. Natomiast założenie klasycznej bluzki koszulowej i wpuszczenie jej w spódnice zaowocuje efektem "grubo ciosanego klocka" bez wcięcia. Rysunek techniczny może zmylić a to jednak jest biodrówka ze swoimi plusami i minusami.

Ja zrezygnowałam z ozdobnego wiązania. Obie spódnice uszyłam z wełnianej tkaniny więc obowiązkowo obie wypodszewkowałam. Dzięki temu nie gryzą, dobrze leżą i są cieplejsze :) 

Tkaniny są świetnej jakości, w pięknych tonacjach i ciekawych fakturach. Oczywiście jak na wytrawnego łowcę przystało - zdobyte w sklepie na Kopernika jako końcówki, za bezcen. Radość podwójna bo szczecinianki szyjące wiedzą, że ceny w tym sklepie bywają zaporowe, niestety.














Niech Was to cudowne słońce nie zmyli :)
Było naprawdę chłodno


Mamooo, kończysz już ?





PS. To sesja z wczoraj. Za to zdjęcia, które robiliśmy dzisiaj to był hardcore. Chcieliśmy ominąć to ostre słońce w południe...Prawie zamarzłam. O tym w następnym wpisie :)




Friday, 24 October 2014

Mickey Mouse Clubhouse Skirt

Moja córka jest zakochana w Myszce Miki i jej przyjaciołach. Rozmawia z nimi, odpowiada na pytania, wskazuje rozwiązania zagadek, śpiewa z nimi piosenki - odpowiednio gestykulując.Nawet spektakularnie wzywa "Cośka".Pełne zaangażowanie.
Skoro więc robiłam Świniową czapkę  dla syna - postanowiłam sprawić radość i córce.

Stanęło więc na spódniczce.


Wizja mówiła, że spódniczka będzie z koła, czerwona w kropki i napuszony czarny tiul. W trakcie krojenia i upinania tiulu doszłam do wniosku, że absolutnie niezbędna będzie trzecia warstwa. Trzeba było dołożyć czarną podszewkę, żeby tiul nie przyczepiał się do rajstop.
Pierwotnie zakładałam, że spódniczkę podwinę moim nowym nabytkiem - stopką do lamowania. Stopka długo czekała na okazję, przećwiczyłam ją ledwie na kawałku materiału - bardzo mi się podobało. Niestety - na materiale krojonym z koła - poległam. Lamowanie jest na tyle wąskie, że nie byłam w stanie zapanować nad uciekaniem materiału. Na prostym kawałku idzie jak po maśle. Tu dział się horror. Koniec końców - obrzuciłam doły na owerloku i podwinęłam klasycznie - szpilkami i żelazkiem. Z podszewką poszło tak jak miało iść. Za to materiał wierzchni....na moje nieszczęście zakupiłam sztuczny jedwab.Tańczący, pływający zwiewny i czarujący. I niedający się ZSZYĆ po podwinięciu.Dramat.
Z tego samego materiału mam czarną sukienkę w groszki . Materiał krojony "normalnie" czyli albo z nitką, albo pod kątem ale nie "z koła".I szyło się świetnie. Tymczasem tutaj miałam chwile zwątpienia.
Ku mojemu zdumieniu - spódnica w użyciu jakoś maskuje te krzywe szwy. Ale mam nauczkę...
 jedwab + koło = koszmar szyjącego

Córka jednakowoż zachwycona.Spódniczka dostała miano "księżniczka" (zaczyna się) i jest cennym skarbem, głaskanym z nabożnością.

Oto i ona




A raglanowy sweterek już się zrobił. Teraz leży, schnie i nabiera formy :) Niebawem się pokaże.


Saturday, 17 May 2014

Don't give up

...when there's not enough fabric. You can still sew the project you've chosen. Just remember to put some heart and use your imagination to make the thing outstanding.
...gdy nie ma dostatecznie dużo materiału. Nadal można uszyć projekt jaki się wybrało. Wystarczy tylko włożyć trochę serca i popuścić wyobraźni by dana rzecz stała się wyjątkowa.
 
I loved this gray fabric and I knew it will not last for the skirt I've chosen. But I still wanted to use it. Just had to figure out the solution ;)
Strasznie podobał mi się ten szary materiał ale wiedziałam, ze nie wystarczy go na wybrana spódnicę.Byłam jednak zdeterminowana by go uzyć.Musiałam tylko wymyślić "jak".

This gray fabric was enough only for the body of the skirt
I missed it for the belt and pockets. To make the skirt pretend "it's just like it should be"
I've decided to add some other black parts.
Materiału wystarczyło mi tylko na główną część spódnicy.Zabrakło na pasek i kieszenie.Żeby więc spódnica wyglądała na taką "co to tak właśnie miała wyglądać" zdecydowałam się dodać kilka czarnych elementów.


I wanted some floral motives but kind of unpretentious.
I've chosen this poppy flover.
Chciałam kwiatowy motyw ale raczej bezpretensjonalny.Wybrałam więc taki oto mak.


 And a micro try of a free hand stitching
 A tutaj mikro próba ściegu typu "z wolnej ręki"

 I've decided for this skirt because of those folds. Thanks to them the skirts gets more feminine silhouette
Wybrałam ten fason spódnicy ze względu na te zakładki.Dzięki nim spódnica nabiera bardziej kobiecego kształtu.







So would you guess it's all because I hadn't enough fabric? 
I zgadlibyście, że to wszystko z tego, że zabrakło mi materiału?


Have a nice weekend !